www.gsm.kx.pl
 

Archiwum » Komentarz do odpowiedzi p. Kinasiewicza

wielkość czcionki: A|A|A
 


W dniu dzisiejszym otrzymałem od p. Andrzeja Kinasiewicza odpowiedź na moje oświadczenie, które zamieszczone jest na stronie internetowej naszej spółdzielni. Gdybym nie znał faktów to pewnie bym się bardzo rozczulił nad pismem p. Kinasiewicza. I tak oto kilka faktów i prawd, które mają związek z "Odpowiedzią":
 

 

 

1. Pan Kinasiewicz błędnie odczytuje iż moim celem jest podporządkowanie sobie Rady Nadzorczej, moim celem jest bowiem stabilizowanie sytuacji w GSM, którą to próbują rozchwiać osoby związane z Andrzejem Matusiakiem, a więc i Andrzej Kinasiewicz, który jest akurat członkiem Rady Nadzorczej GSM. Jest również bardzo blisko w koleżeńskim układzie z Panami Matusiakami, co nie jest bez związku z działaniami „na rzecz” GSM w imieniu braci.
 
2. W swojej odpowiedzi p. Kinasiewicz stwierdza, że ma kompetencje do kierowania pracami Rady. Nie wspomina, że w 2008 r. kiedy był przewodniczącym tejże Rady, Walne Zgromadzenie Członków GSM podziękowało mu i odwołało całą Radę pod światłym jego kierownictwem.
 
3. Jakie to kompetencje ma p. Kinasiewicz? Uważa, że normalnymi są pokątne rozmowy? W obecności odwołanego przez Walne Andrzeja Matusiaka, rozmawia na temat odwołania demokratycznie wybranego przewodniczącego Bolesława Lepczyńskiego z innym członkiem RN.
 
4. Kolejny raz w swojej odpowiedzi p. Kinasiewicz nie dopowiada prawdy pisząc, że został poproszony o spotkanie z p. Jackiem Próchnickim. Nasuwa się pytanie przez kogo został poproszony? Przez Jacka Próchnickiego? Ano nie, organizatorem spotkania był nie kto inny, jak Andrzej Matusiak. Usunięty z grona członków Rady Nadzorczej przez Walne Zgromadzenie w 2016 r. Będący w jawnym konflikcie z poprzednią Radą Nadzorczą, która zawieszała go w prawach członka Rady, jeszcze przed Walnym. Jest w konflikcie również z obecną Radą Nadzorczą.  Tak więc precyzyjniej byłoby napisać, że p. Kinasiewicz wraz z p. Matusiakiem zorganizowali spotkanie z Jackiem Próchnickim. Należy dodać, iż opis rozmowy z p. Próchnickim, który został streszczony przez p. Kinasiewicza w sposób radykalny różni się od tego co mówił o tym spotkaniu p. Próchnicki.  Nie był tak jak sugeruje „stroną bierną”, wręcz odwrotnie, był aktywny.
 
5. Pan Kinasiewicz zaprzecza, że oszukał członków-uczestników Walnego Zgromadzenia. Cóż, takie Jego prawo zaprzeczać prawdzie. Ja natomiast doskonale pamiętam, jak odczytywałem Jego pismo skierowane do Walnego (wręczył mi to pismo p. Kinasiewicz z prośbą o odczytanie w jego imieniu). Pamiętam jak dziś co było w nim napisane. Będzie stał na straży spokoju w Radzie Nadzorczej. Starczyło p. Kinasiewiczowi sił na to "stanie" raptem niecałe pół roku. Bo teraz to chce odwoływać demokratycznie wybranego przewodniczącego Rady Nadzorczej.
 
6. Zaskakuje mnie,że p. Kinasiewicz chce stać na straży transparentności i uczciwości. Przywołuje podwyżki, którym był przeciwny. Pozwolę sobie krótko przypomnieć. P. Kinasiewicz, gdy był członkiem Rady Nadzorczej, która kadencję skończyła w 2008 r., zachowywał się zgoła odmiennie. Nie kto inny jak On głosował za podwyżkami, które miały w tamtej kadencji miejsce i były to podwyżki eksploatacji na poziomie od 5 do 40 groszy na m2. Mało tego na tym samym posiedzeniu Rady Nadzorczej po podwyżkach, nie kto inny jak p. Kinasiewicz wnioskował o super nagrodę dla Prezesa Swaczyja i jego zastępczyni p. Makowieckiej w wyskości 120% ich wynagrodzeń, czyli okoły 12 tysięcy złotych.  Tak, tak. Mimo, że zarząd wtedy podjął decyzję o podwyżkach p. Kinasiewicz proponuje super nagrody dla zarządu, bo normalne premie w tamtych czasach to 40%, za którymi p. Kinasiewicz, z moich obserwacji, był zawsze. To nie kto inny jak p. Kinasiewicz uzyskał zwrot pieniędzy od GSM, czyli ok. 2650 zł za szkolenie dla członków rad nadzorczych Spółek Skarbu Państwa i Komunalnych. Szkolenie to dla potrzeb GSM było zupełnie zbędne, ale przydało się p. Kinasiewiczowi wielokrotnie, gdyż często zarobkował będąc członkiem rad nadzorczych np. w 2012 r. zasiadając w RN PECu w Jastrzębiu-Zdroju zarobił 44 tysiące złotych, a centralne ogrzewanie w GSM jakoś nie staniało przez to.  Dla GSMu ten kurs nie przyniósł żadnej korzyści, tylko niepotrzebny koszt. To w czasach p. Kinasiewicza, gdy był przewodniczącym Rady Nadzorczej, aby członek tejże Rady mógł otrzymać kopię protokołu musiał sobie sam go ręcznie przepisać. Tak! Nie miał prawa do zrobienia kserokopii własnego protokołu. Taka to była transparentność w czasach p. Kinasiewicza. Czy tego chcemy dalej?
 
7. Wisienką na torcie jest stwierdzenie w odpowiedzi p. Kinasiewicza, że nie wywołuje napięć w spółdzielni, opowiada się za rzetelną pracą, przywołuje też inne podobne komunały, jednocześnie zapomina dodać, że od grudnia 2016 r. pełni funkcję członka rady nadzorczej spółki córki państwowej Huty Łabędy (Venus Sp. z o.o. [kliknij link]), czyli staje się jednym z „pisiewiczów”. Zapomina dodać, że tego typu synekury rozdają działacze PiS, tacy jak np. Matusiakowie, a to oni stoją za próbami „przejęcia” GSM. PRZYPADEK ?! Ocenę tego „zbiegu okoliczności” zostawiam Spółdzielcom.
 
I na zakończenie krótka uwaga. Lepiej być czasem niekulturalnym niż nieuczciwym. Panie Kinasiewicz, podobno nigdy nie jest za późno na odrobinę uczciwości.

Gerard Weychert